Nie ma chyba bardziej oczywistego stwierdzenia, że podczas redukcji masa ciała nie spada liniowo. Czysto matematycznie: 1 kg tkanki tłuszczowej to około 7700 kcal, w pewnym przybliżeniu można określić wydatki energetyczne oraz ilość przyjmowanych kalorii, a więc powinno dać się przewidzieć, ile będzie wynosiła utrata masy ciała w czasie. Nawet jeśli różnorakie czynniki zakłócające (np. nawodnienie) będą wpływać na dzienny odczyty wagi, to średniotygodniowe wartości powinny spadać w równym tempie. Teoria, teorią, ale życie wciąż zaskakuje nas i tak się nigdy nie dzieje, a krzywa spadku masy ciała jest zazwyczaj poszarpana. Niektórzy zauważają też skokowe spadki – chwila na podobnej masie, później gwałtowny spadek i znowu stabilizacja. Wyjaśnieniem tego fenomenu ma być tzw. efekt Wooshe.

Hipoteza efektu Whooshe

Ojcem hipotezy Whooshe jest Lyne McDonald. Jest to człowiek-legenda, który jako jeden z pierwszych zajmował się fitnessem, łącząc podejście ściśle naukowe z bardzo praktycznym. Wiele jego pomysłów do dzisiaj krąży wśród adeptów sportów sylwetkowych, a niektóre (np. przerywane diety) dopiero ostatnio zaczęły być zauważane w świecie nauki. Pomimo dużego dorobku, jest to postać z kilku powodów kontrowersyjna i nie należy jego twierdzeń brać za świętość.

McDonald założył, że utracie tkanki tłuszczowej towarzyszy retencja wody w komórkach tłuszczowych (adipocytach). Miałby za to odpowiadać glicerol (lub między innymi glicerol). Żeby to zrozumieć, musimy pogrzebać chwilę w fizjologii. Tkanka tłuszczowa gromadzi tłuszcz w postaci triglicerydów, czyli trzech cząsteczek kwasu tłuszczowego połączonych cząsteczką alkoholu cukrowego – glicerolu.

Ten ma taką właściwość, że jest silnie higroskopijny, więc wiąże wodę. Jeden z profesorów McDonalda miał zasugerować, że komórki tłuszczowe uwalniają kwasy tłuszczowe, ale zachowują glicerol. Stwarza to warunki, w których woda naciąga do komórki tłuszczowej, co sprawia, że waży ona i wygląda podobnie jak do tej pory, pomimo że jest pusta. Ten stan nie trwa w nieskończoność i któregoś dnia BUM! Następuje efekt Whoosh, tracisz 2 kg jednego dnia i wyglądasz jak Brad Pitt w Fight Club.

Brad Pitt w filmie Fight Club

Problemy z hipotezą efektu Whooshe

Nie da się ukryć, że hipoteza ta jest elegancka. Choć nie koniecznie musi być prawdziwa, a w zasadzie opiera się wyłącznie na twierdzeniu jednego gościa, który cytuje wypowiedź swojego nauczyciela. Niekiedy jako wspierające hipotezę Whooshe podaje się badanie Laaksonen et al. z 2003 roku1. Badano w nim stałą dielektryczną tkanki tłuszczowej na brzuch przed, tuż po i kilka miesięcy po odchudzaniu dietą bardzo niskoenergetyczną (800 kcal/d). Na tej podstawie badacze ocenili, że zawartość wody w tkance tłuszczowej wzrosła tuż po zakończeniu diety.

Trudno to jednak uznać za argument na rzecz hipotezy Whooshe. Ponieważ zawartość wody w tkance tłuszczowej rosła dalej po zakończeniu odchudzania i najwyższa była po roku. Pomimo, że masa ciała badanych lekko wzrosła od zakończenia diety. Nie nastąpił też żaden spadek masy ciała, który można byłby nazwać efektem Whooshe i skorelować w czasie ze zmianami w zawartości wody w tkance tłuszczowej. Co więcej zastosowana przez badaczy metoda nie pozwala odróżnić wody wewnątrz od zewnątrz komórkowej, a w hipotezie Whooshe chodzi o wodę wewnątrzkomórkową. Większa zawartość wody w tkance tłuszczowej po odchudzaniu może być związana z lepszym przepływem krwi w tej tkance po interwencji odchudzającej lub/i inną proporcją naczyń krwionośnych do samych adipocytów.

Jeszcze silniejszy cios pada ze strony biologii adipocytu. Według tego, co wiemy, to glicerol uwalnia się z adipocytów, kiedy zostaną odłączone od niego cząsteczki kwasów tłuszczowych (lipolizy) lub służy do resyntezy triglicerydów. Nawet traktuje się stężenie glicerolu we krwi jako marker lipolizy i jest uwalniany z adipocytów proporcjonalnie do ilości uwalnianych kwasów tłuszczowych2.  Nie można całkowicie wykluczyć, że jakaś część glicerolu zostaje w adipocycie i powoduje retencję wody, ale wydaje się to mało prawdopodobne.

Hipoteza kortyzolowa

Przedstawiony wyżej mechanizm efektu Whooshe wydaje się mało realny. Nie wyklucza to, że efekt taki istnieje, ale rządzi się innymi zasadami. Kortyzol jest hormonem stresu i jednym z jego działań jest retencja wody i sodu, co w sposób oczywisty może przełożyć się na wzrost masy ciała. Istnieje przynajmniej jedna praca wskazująca, że stres psychologiczny powoduje zatrzymanie płynów3,4.

Nie ma też wątpliwości, że odchudzanie jest stresujące, zarówno w warstwie psychologicznej, jak i fizjologicznej. Możemy więc wyobrazić sobie, że w niektórych przypadkach retencja wody spowodowana stresem przykrywa efekty odchudzania. Dzieje się tak aż do dnia, w którym poziom stresu spada, a w raz z nim wydalana jest zatrzymywana woda. Osobiście mnie taka hipoteza bardziej przekonuje, ale nie będę ukrywał, że tutaj dowody też nie są zbyt mocne.

Złudzenie

Ostatecznie efekt Whooshe może być jedynie złudzeniem. Z wielu różnych powodów spadek masy ciała nie przebiega liniowo. Nawodnienie, treść jelitowa, stężenie glikogenu, spożycie soli, moment w cyklu menstruacyjnym to tylko niektóre z czynników, które wpływają na cyfry na wadze. W wyniku zbiegu okoliczność wszystkie z nich mogą ułożyć się tak, że masa ciała zatrzyma się na tydzień lub dwa, żeby potem gwałtownie spaść.

Kwestie psychologiczne

Zupełnie szczerze, to chciałbym, żeby efekt Whooshe istniał, ponieważ ma on bardzo duże znaczenie psychologiczne. Odchudzanie jest procesem żmudnym, frustrującym i wymaga cierpliwości. A jak wiemy, cierpliwość kończy się szybko, kiedy cyfry na wadze pokazują przez kilka dni ten sam wynik. Większość odchudzających odpuszcza wtedy lub w panice próbuje wykreować większy deficyt energetyczny. Natomiast najlepsze, co mogą zrobić, to spokojnie czekać. Gdyby efekt Whooshe był faktem, to wystarczyłoby go wytłumaczyć i dodałby to otuchy komuś, kto frustruje się brakiem efektów. Byłby to bardzo przydatne.  

Podsumowanie

Efekt Whooshe prawdopodobnie nie istnieje w formie, w jakiej jest przedstawiany (zastępowanie kwasów tłuszczowych wodą). Być może odpowiadają za to jakieś inne mechanizmy (np. kortyzol i stres) lub jest to po prostu złudzenie. Przepraszam wszystkich, którym połamałem kredki i zapraszam też do lektury tekstu o adaptacjach metabolicznych, które mogą powodować zastój w odchudzaniu.

Źródła

  1. Laaksonen DE, Nuutinen J, Lahtinen T, Rissanen A, Niskanen LK. Changes in abdominal subcutaneous fat water content with rapid weight loss and long-term weight maintenance in abdominally obese men and women. International Journal of Obesity. 2003;27(6):677-683. doi:10.1038/sj.ijo.0802296
  2. Schweiger M, Eichmann TO, Taschler U, Zimmermann R, Zechner R, Lass A. Measurement of lipolysis. In: Methods in Enzymology. Vol 538. Academic Press Inc.; 2014:171-193. doi:10.1016/B978-0-12-800280-3.00010-4
  3. Dugué B, Leppänen EA, Teppo FAM, Fyhrquist F, Gräsbeck R. Effects of psychological stress on plasma interleukins-1 beta and 6, c-reactive protein, tumour necrosis factor alpha, anti-diuretic hormone and serum cortisol. Scandinavian Journal of Clinical and Laboratory Investigation. 1993;53(6):555-561. doi:10.1080/00365519309092553
  4. Light KC, Koepke JP, Obrist PA, Willis IV PW. Psychological stress induces sodium and fluid retention in men at high risk for hypertension. Science. 1983;220(4595):429-431. doi:10.1126/science.6836285
Wybrałem posty, które mogą Ci się spodobać

Czy okno anaboliczne istnieje?

Siemię lniane – mielenie i przechowywanie

Czy soja szkodzi tarczycy?