Pestycydy w żywności – czy jest się czego bać?

...
2018-09-18


Autorką tekstu jest dr Joanna Gałązka

Pestycydy to preparaty wokół których narosło wiele mitów i uprzedzeń. Wynika to przede wszystkim z bardzo małej wiedzy na ich temat, ogólnego strachu przed „chemią” i modą na „naturalność” [1],[2]. Czy są toksyczne? Niektóre – tak. Czy trzeba się ich bać? Niekoniecznie.

Pestycydy – definicja ma znaczenie

Pestycydy to szerokie pojęcie oznaczające wszelkiego rodzaju substancje lub preparaty służące do zwalczania niepożądanych organizmów. Mogą to być zarówno substancje powstałe w wyniku syntezy chemicznej, jak i wyciągi roślinne czy nawet mikroorganizmy (bakterie, grzyby, wirusy). Pestycydy dopuszczone do stosowania podczas uprawy roślin do zwalczania chorób, szkodników i chwastów nazywamy środkami ochrony roślin. Zatem pojęcie pestycydy jest pojęciem szerszym niż środki ochrony roślin [3]. Potocznie określeń tych używa się zamiennie, jednak w tym tekście trzymam się prawidłowej nomenklatury, ponieważ pestycydami są także środki biobójcze nie przeznaczone do ochrony roślin, a których używamy np. do zwalczania szczurów i karaluchów w domach czy w magazynach.

Czym są środki ochrony roślin?

Środki ochrony roślin (ŚOR) nazywane są często fitofarmaceutykami, czyli lekami dla roślin. To określenie bardzo dobrze oddaje charakter tych substancji, sposób ich tworzenia i stosowania. Głównym składnikiem ŚOR jest substancja aktywna o określonym stężeniu. Mogą jej towarzyszyć „substancje pomocnicze” które np. zwiększają przyczepność preparatu i zapobiegają jego zmywaniu.

Kolejna analogia pomiędzy ŚOR a lekami występuje w sposobie stosowania środków ochrony roślin. Leki dla roślin stosujemy wtedy kiedy jest to niezbędne lub – w uzasadnionych przypadkach – profilaktycznie, w ściśle określonych dawkach i w ściśle ustalonym czasie.

ŚOR to preparaty stosowane we wszystkich systemach produkcji roślinnej – w polu, w szklarni, w uprawach hydroponicznych, w przydomowych ogródkach i na balkonach czy parapetach – zarówno w uprawach konwencjonalnych, jak i ekologicznych. Podobnie jak leki dla ludzi, mają one za zadanie wyleczyć roślinę z choroby (na przykład fungicydy zwalczają choroby grzybowe) i zwalczyć żerującego na niej szkodnika (np. insektycydy zwalczające owady, akarycydy zwalczające roztocze). W ochronie roślin stosuje się również herbicydy (czyli preparaty zwalczające chwasty, dzięki którym rośliny uprawne nie muszą konkurować o przestrzeń, wodę i składniki odżywcze z innymi roślinami), repelenty (odstraszające szkodniki) czy regulatory wzrostu.

Środki ochrony roślin możemy podzielić nie tylko pod względem funkcji (jak powyżej) ale również pod względem chemicznym czy toksykologicznym. Na poniższym wykresie przedstawiłam podział wszystkich ŚOR aktualnie dostępnych w Polsce pod kątem toksyczności. Jak widać, w puli ŚOR dominują te o najniżej klasie toksyczności.

Podział środków ochrony roślin dopuszczonych do stosowania w Polsce (łącznie 2118 preparatów) według klasyfikacji zawartej w Rozporządzeniu 1272/2008 [4] w sprawie klasyfikacji, oznakowania i pakowania substancji i mieszanin (stan na 01.08.2018r. [5]). Opracowanie – Joanna Gałązka.
* Teobromina to substancja naturalnie występująca w kakao.

Po co nam ŚOR? Czy rzeczywiście nie można się bez nich obyć?

W powszechnym mniemaniu ŚOR są stosowane aby zwiększyć wydajność upraw. Jest to zbyt duże uproszczenie a od niego już prosta droga do wniosku, że rolnicy „dorabiają się kosztem naszego zdrowia”, bo na sprzedaż „leją ile wlezie” a na własny użytek mają osobne poletko. W rzeczywistości ŚOR nie tyle podnoszą wydajność, ile ograniczają straty spowodowane bytowaniem niepożądanych organizmów w uprawie. Obecnie, pomimo stosowania ŚOR, w zależności od uprawianego gatunku tracimy od kilku do kilkudziesięciu procent plonów [6]. Bez ŚOR te straty byłyby nawet dwa razy większe. W przypadku wielu gatunków, uprawa bez odpowiedniej ochrony nie jest opłacalna, żeby nie powiedzieć – nie jest możliwa [7].

Warto też pamiętać że chemiczne ŚOR nie są jedynym sposobem ochrony roślin. Wręcz przeciwnie, jest to metoda ochrony, którą stosuje się w ostateczności, kiedy metody niechemiczne – takie jak właściwy dobór odmian roślin uprawnych o wysokiej odporności na choroby i szkodniki, zmianowanie, dbałość o dobre odżywienie roślin, mechaniczne usuwanie chwastów, stosowanie biologicznych ŚOR (nie mylić z „ekologicznymi” ŚOR) – zawiodą. Takie podejście – nazywane Integrowaną Ochroną Roślin – jest nie tylko obowiązującą praktyką [8] ale również obowiązkiem prawnym [9]. Co więcej, stosowanie ŚOR jest poprzedzane analizą ekonomiczną – jeśli ewentualne straty związane z żerowaniem szkodnika będą niższe niż koszt oprysku (na który składają się m.in. zakup stosunkowo drogich ŚOR, koszt paliwa i wynagrodzenie pracownika), to rolnik nie zdecyduje się na taki oprysk.

Z resztą tezie że „rolnik leje ile wlezie” zaprzeczają wyniki monitoringu pozostałości pestycydów w żywności o których napiszę w końcowej części.

To może zabrzmieć przewrotnie, ale stosując pestycydy w produkcji żywności, często zwiększamy jej bezpieczeństwo dla konsumentów. Przykładowo, zwalczając choroby grzybowe roślin nie tylko dbamy o jakość plonu ale również zapobiegamy powstawaniu mikotoksyn – toksycznych substancji produkowanych przez grzyby. Spożywanie produktów zanieczyszczonych mikotoksynami jest niezwykle szkodliwe dla ludzi, a najbardziej wrażliwe na działanie tych substancji są układ pokarmowy, płuca, łożysko i gruczoł mlekowy. Jednorazowe spożycie większej ilości może prowadzić do różnego rodzaju zatruć, natomiast długotrwałe narażenie na niskie stężenia mikotoksyn zwiększa zachorowalność na nowotwory [10].

Podsumowując, dzięki ochronie roślin, w tym – stosowaniu środków ochrony roślin, rolnicy minimalizują straty w plonie i są w stanie produkować żywność wolną od chorób i szkodników, wysokiej jakości, w przystępnych cenach i bezpieczną dla konsumentów.

To może chociaż stosujmy tylko ŚOR ekologiczne?

Konsumenci nie chcą „chemii” w żywności, dlatego coraz chętniej sięgają po żywność ekologiczną (czy słusznie – to jest temat na oddzielny artykuł). Co więcej – często są przeświadczeni, że upraw ekologicznych się nie pryska, a jeśli nawet się pryska to na pewno nie „chemią”.

Jest to efekt przekonania, że ŚOR ekologiczne są mniej toksyczne czy bardziej bezpieczne od środków konwencjonalnych. Nic bardziej mylnego. Już samo pojęcie „ŚOR ekologiczne” jest dużym uproszczeniem i może wprowadzać w błąd, ponieważ „ekologiczne” kojarzy się z czymś co jest lepsze czy bezpieczniejsze – dla konsumenta i dla środowiska.

Prawidłowe określenie to np. „ŚOR dopuszczone do użycia w rolnictwie ekologicznym”. Różnica pomiędzy tymi dwoma określeniami jest wbrew pozorom bardzo duża, ponieważ wszystkie ŚOR stosowane w uprawach ekologicznych są stosowane również w rolnictwie konwencjonalnym. Każdy środek ochrony roślin musi spełniać takie same wymagania aby był dopuszczony do użytkowania: stosowany zgodnie z instrukcją musi być skuteczny i bezpieczny. Dopiero później, na podstawie kryterium pochodzenia (nie może być produktem syntezy chemicznej, choć zdarzają się odstępstwa), dany ŚOR jest dopuszczany do stosowania w uprawach ekologicznych.

Zatem nie bezpieczeństwo czy stopień toksyczności decydują że dany ŚOR można stosować w uprawach ekologicznych, ale fakt, że nie jest on produktem syntetycznym. Dlatego wśród ŚOR dopuszczonych do stosowania w uprawach ekologicznych znajdziemy zarówno preparaty mikrobiologiczne, jak i związki chemiczne takie jak siarczan miedzi [11]. 

Jak środki ochrony roślin trafiają na rynek?

Sposób tworzenia środków ochrony roślin jest analogiczny do leków. Trwa on około 10 lat i obejmuje ponad 100 różnego rodzaju badań [12], których dokumentacja liczy około 50 000 stron. Właściwe można powiedzieć, że środki ochrony roślin są substancjami przebadanymi dokładniej niż leki stosowane w medycynie ludzkiej, ponieważ w trakcie tworzenia nowego preparatu sprawdza się nie tylko takie parametry jak skuteczność czy sposób oddziaływania na roślinę. W przypadku środków ochrony roślin bada się również czy i w jaki sposób substancja wpływa na całe środowisko oraz w jakim tempie ulega biodegradacji a także czy i w jaki sposób wpływa na osobę wykonującą zabieg ochrony roślin i na konsumenta żywności. Te badania wraz z procesem autoryzacji (o czym za chwilę) stanowią swego rodzaju sito, które przepuszcza tylko 1 na kilkadziesiąt tysięcy substancji-kandydatów. To wszystko sprawia, że dla firmy chemicznej umieszczenie jednego preparatu na rynku to wieloletnia inwestycja rzędu 240 mln euro.

Warto wiedzieć, że środki ochrony roślin są dopuszczone do stosowania tylko wtedy, gdy podczas niezależnej oceny ryzyka wykonanej przez ekspertów zostanie potwierdzone, że przy prawidłowym zastosowaniu produktu pozostałości środka ochrony roślin nie powodują zagrożenia – m.in. dla konsumentów [13].

Proces autoryzacji ŚOR, czyli dopuszczenia do obrotu i stosowania jest wieloetapowy i ściśle uregulowany. Czytelników chcących poszerzyć swoją wiedzę na jego temat, zachęcam do lektury artykułu autorstwa Łukasza Sakowskiego [14]. Natomiast na potrzeby niniejszego artykułu wspominam o procesie rejestracji, ponieważ to właśnie na tym etapie ustalane są najwyższe dopuszczalne poziomy pozostałości ŚOR w poszczególnych produktach spożywczych, określane jako NDP (po angielsku – MRL, Maximum Residue Level), wyrażane w mg/kg produktu. Skrót MRL jest bardziej popularny, więc pozostanę przy nim.

Pozostałości ŚOR mają prawo być w żywności

Każdy środek ochrony roślin ulega rozkładowi pod wpływem np. słońca lub działalności mikroorganizmów glebowych (biodegradacja) a także jest metabolizowany przez rośliny. Jeżeli zbiór plonów nastąpi zanim ŚOR rozłoży się całkowicie, w żywności mogą znajdować się śladowe ilości środków ochrony roślin czyli pozostałości pestycydów.

Wspominałam na początku, że ważne jest rozróżnienie pomiędzy preparatami biobójczymi a środkami ochrony roślin. Teraz wytłumaczę dlaczego. W obu przypadkach mamy do czynienia z pestycydami, ale regulacje dotyczące tych dwóch grup produktów są różne. Proces rejestracji środków biobójczych nie jest tak skomplikowany jak rejestracja ŚOR. Co więcej, preparatów biobójczych nie można stosować na rośliny i w związku z tym pozostałości preparatów biobójczych nie powinno być w żywności.

Zgodnie z prawem pozostałości ŚOR mogą znajdować się w żywności, ale tylko w granicach norm wyrażanych jako MRL. A MRL ustanawia się biorąc pod uwagę przede wszystkim trzy aspekty:


1. Właściwości toksyczne substancji – ustalone podczas badań toksykologicznych substancji czynnej;
2. Realne poziomy pozostałości wykrywane w plonach podczas prawidłowego stosowania substancji – ustalone na etapie badań polowych (z tego powodu niektóre MRL ustala się na granicy wykrywalności – jeśli na etapie testów polowych nie wykrywa się pozostałości w plonach, to zgodnie z zasadą ustalania MRL na jak najniższym poziome, ustala się je na poziomie wykrywalności, domyślnie jest to 0,01 mg/kg produktu);
3. Zwyczaje żywieniowe, tzn. jak wygląda dieta przeciętnego Europejczyka [15]. przy uwzględnieniu scenariusza tzw. „najgorszego przypadku”, zakładającego bardzo wysokie, ale jeszcze realistyczne spożycie danego produktu określane na podstawie specjalnych badań.

Produkt, który zawiera pozostałości powyżej MRL jest nielegalny.

Zatem wartości MRL, choć mają bezpośredni związek z bezpieczeństwem produktu, nie stanowią granicy bezpieczeństwa. W uproszczeniu są to normy handlowe ustalane przez EFSA (Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności) i ogłaszane w formie aktów prawnych – Rozporządzeń Parlamentu Europejskiego i Rady. Zarówno wartości MRL, jak i akty prawne, które je ustalają, są dostępne na stronie internetowej Komisji Europejskiej [16].

Skoro MRL nie są miarą bezpieczeństwa, to co jest?

Ochronę konsumenta zapewniają granice bezpieczeństwa toksykologicznego określane jako ADI i ARfD. Zależności pomiędzy ADI, ARfD oraz MRL przedstawiłam na poniższym schemacie.

Poziomy pozostałości a bezpieczeństwo żywności. ADI i ARfD oznacza się na podstawie badań na zwierzętach i są one oparte na najwyższej dawce, przy której nie występują zauważalne efekty szkodliwe (NOAEL). Aby wyznaczyć ADI, NOAEL dzieli się przez współczynnik niepewności o wartości co najmniej 100.
Opracowanie na podstawie http://www.efsa europa.eu/

ADI (dopuszczalne dzienne spożycie) odnosi się do maksymalnej ilości substancji (mg/kg masy ciała), jaka może być spożywana każdego dnia przez całe życie bez szkody dla konsumenta.

ARfD (ostra dawka referencyjna) odnosi się do maksymalnej ilości substancji (mg/kg masy ciała), jaka może być spożyta w ciągu jednego dnia bez żadnych szkód dla konsumenta.

To właśnie te dwa parametry bierze się pod uwagę podczas ustanawiania MRL, czyli najwyższych dopuszczalnych poziomów pozostałości. Zanim substancja czynna zostanie zatwierdzona, EFSA przeprowadza ocenę ryzyka związanego ze spożyciem, aby upewnić się, że potencjalne chroniczne i ostre narażenie konsumenta na pozostałości danej substancji czynnej jest na poziomie niższym niż ADI i ARfD. Zezwolenie jest przyznawane tylko wtedy, gdy ocena ryzyka przeprowadzona dla „najgorszego przypadku” czyli spożycia dużej porcji produktu zawierającego pozostałość danego pestycydu na poziomie MRL nie wykaże zagrożenia dla zdrowia. W specjalnych badaniach (total diet study) tzw. „duża porcja” została określona dla każdego produktu spożywczego. Odzwierciedla różnice w zwyczajach żywieniowych w poszczególnych państwach członkowskich UE.

Zgodnie z wymogami prawa Unii Europejskiej wartości ADI i ARfD oznacza się na podstawie badań na zwierzętach i są one oparte na najwyższej dawce, przy której nie występują zauważalne efekty szkodliwe; jest to poziom przy którym nie obserwuje się szkodliwego działania (NOAEL). W międzynarodowej praktyce przyjęło się dzielić NOAEL przez współczynnik niepewności o wartości co najmniej 100, aby uwzględnić wszelkie różnice pomiędzy testowanymi zwierzętami a ludźmi oraz różnice osobnicze pomiędzy ludźmi.

Zrozumieć pozostałości

Aby bardziej obrazowo przedstawić zależności pomiędzy MRL a ADI oraz ryzyko związane z przekroczeniem dopuszczalnych poziomów pozostałości, posłużę się przykładem.

MRL dla acetamiprydu w owsie wynosi 0,01 mg/kg produktu [17]. W tym wypadku ta wartość jest jednocześnie granicą oznaczalności acetamiprydu w badaniach laboratoryjnych. ADI dla acetamiprydu wynosi natomiast 0,025 mg/kg masy ciała. Zatem człowiek o masie 70 kg, aby dotrzeć do wartości ADI musiałby zjeść jednego dnia 1,75 mg acetamiprydu.

Teraz przypuśćmy że MRL zostały przekroczone czterokrotnie i w płatkach owsianych wykryto 0,04 mg acetamiprydu na kg produktu. Jak to się ma do ADI? Aby wraz z płatkami zjeść 1,75 mg acetamiprydu, trzeba by było zrobić sobie owsiankę z 43,75 kg płatków owsianych i zjeść ją w ciągu jednego dnia. Jeśli normy byłyby przekroczone czterdziestokrotnie, wtedy do osiągnięcia ADI wystarczyłaby owsianka przygotowana z 4,37 kg płatków.

Jak widać normy dotyczące dopuszczalnych poziomów pozostałości są ustalane tak, aby poziomy pozostałości nawet wielokrotnie wyższe niż określone w przepisach, były dla naszych organizmów bezpieczne – nawet przy codziennym spożyciu.

W tym miejscu, pisząc na temat pozostałości nie sposób pominąć bardzo popularnych „czarnych list” czy też „brudnych list” owoców i warzyw. Niestety, istnieją (także w Polsce) organizacje, które zdają się nie wiedzieć, że sama obecność pozostałości nie musi oznaczać zagrożenia dla konsumenta i zwyczajnie straszą konsumentów publikując „brudne listy” owoców i warzyw lub też robiąc „własne/niezależne” badania żywności pod kątem pozostałości. Wyniki swoich analiz publikują opatrując krzykliwymi hasłami o wykryciu pozostałości (nie ważne że na akceptowalnym poziomie). Ten mechanizm działa również w drugą stronę, co skutkuje publikacjami „czystych list”. Osoby zainteresowane tym wątkiem odsyłam do artykułu Damiana Parola [18].

Wraz ze strachem przed pozostałościami, powstały różnego rodzaju domowe sposoby na pozbycie się pestycydów z żywności. Najpopularniejsze to płukanie w occie i/lub sodzie oczyszczonej. Co więcej, na rynku pojawiły się już specjalne produkty przeznaczone do mycia owoców i warzyw dzięki którym można wypłukać pozostałości pestycydów. Tymczasem owoce i warzywa wystarczy umyć pod bieżącą wodą [19], żadne moczenie w occie ani sodzie nie jest potrzebne a może obniżyć wartość odżywczą produktu [20].

Dlaczego dopuszczane poziomy pozostałości są przekraczane?

Przyczyny przekroczenia MRL mogą być różne, natomiast zwykle ma to związek z nieprawidłowym zastosowaniem ŚOR.

Przykładowo, jeśli ŚOR został zastosowany w zbyt dużej dawce lub jeśli wystąpiły nietypowe warunki pogodowe, czas jego rozkładu może się wydłużyć. W efekcie nawet po upływie okresu karencji (minimalna liczba dni jaka powinna upłynąć od oprysku do zbioru) poziom pozostałości ŚOR może być za wysoki i przekroczyć normy.

Czas potrzebny na rozkład i zmniejszenie ilości danej substancji w produktach roślinnych do poziomu bezpiecznego dla konsumentów jest uwzględniony w instrukcji użytkowania ŚOR pod postacią wspomnianego okresu karencji. Jeżeli sam oprysk został wykonany prawidłowo, ale zbiór nastąpił przed upływem karencji, wtedy również MRL mogą zostać przekroczone.

Może się również zdarzyć, że normy pozostałości ŚOR (MRL) zostaną obniżone w trakcie sezonu wegetacyjnego. W efekcie w plonach mogą znajdować się pozostałości na poziomie wyższym niż przewiduje aktualne prawo – o ile okres karencji nie zostanie wydłużony.

Kontrola żywności pod kątem pozostałości

W każdym kraju UE działają instytucje mające za zadanie pobieranie próbek żywności i sprawdzanie jaki jest poziom pozostałości w próbkach. W Polsce takim monitoringiem zajmuje się Państwowa Inspekcja Sanitarna [21], potocznie zwana sanepidem. Relację z wizyty w Pracowni Badania Pozostałości Pestycydów WSSE w Warszawie można przeczytać tutaj [22]. To właśnie w laboratoriach Inspekcji przeprowadza się analizę próbek żywności pobranych ze sklepowych półek czy podczas kontroli na granicy.

Sposób pobierania próbek nie jest przypadkowy. Jest on poprzedzony analizą ryzyka i prowadzony w taki sposób aby zwiększyć prawdopodobieństwo wykrycia nieprawidłowości. W analizie ryzyka bierze się pod uwagę takie aspekty jak: wyniki uzyskane w poprzednich latach, nieprawidłowości wykryte w poprzednich latach, popularność określonych produktów spożywczych w danym kraju czy możliwości „przerobowe” krajowych laboratoriów [23].

Rodzaj próbek jest bardzo zróżnicowany. Badane są nie tylko produkty roślinne, ale też produkty pochodzenia zwierzęcego oraz grzyby. Badaniom podlegają zarówno produkty nieprzetworzone (owoce, warzywa, grzyby, zboża), ale też produkty przetworzone, takie jak: mąka, wino, oleje roślinne, soki owocowe i warzywne, przetwory w puszkach (owocowe i warzywne), suszone owoce, suszone zioła. Pod kątem pozostałości badane są również produkty pochodzenia zwierzęcego (mięso, produkty mleczne). Badania obejmują również produkty ekologiczne i produkty dla dzieci [24].

Obecnie w Polsce mamy dopuszczonych do stosowania łącznie 2118 ŚOR opartych na około 260 substancjach aktywnych. Natomiast lista substancji chemicznych, których obecność jest w stanie wykryć sanepid liczy ponad 330 pozycji. Lista ta uwzględnia bowiem nie tylko ŚOR ale i inne pestycydy zarejestrowane do stosowania w Polsce i w innych krajach UE, a także te stosowane poza UE, wykrywane w próbkach z importu (zarówno te, dla których ustalono tolerancje importowe, jak i te nielegalne).

Wyniki badań są przekazywane do EFSA. Zbiera on dane z monitoringu prowadzonego we wszystkich krajach członkowskich i corocznie publikuje je w formie raportu.

Najnowsze wyniki kontroli żywności

Najnowsze wyniki kontroli żywności pod kątem pozostałości pestycydów (za 2016 rok) Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności ogłosił w lipcu br. [25] Zanim przejdę do przedstawienia tych wyników chciałabym zwrócić uwagę na dwa aspekty. Po pierwsze, wyniki badań pochodzących z poszczególnych Państw Członkowskich nie odnoszą się jedynie do żywności wyprodukowanej w danym kraju, ale do próbek żywności dostępnej na rynku w danym kraju. Po drugie, jak już wspominałam, pobieranie próbek jest oparte m.in. na analizie ryzyka i sytuacji w danym kraju, w związku z tym bezpośrednie porównanie krajów pod kątem przedstawionych w raporcie wyników wymaga pogłębionej analizy.

W 2016 roku przeanalizowano 84 655 próbek pobranych we wszystkich krajach Unii. 96,2% (81 482) próbek mieściło się w granicach prawnie obowiązujących norm, a w 50,7% badanych próbek nie wykryto żadnych pozostałości. W poprzednim roku sprawozdawczym (2015) wyniki były podobne: 97,2% próbek mieściło się w normie, a 53,3% nie zawierało pozostałości powyżej granicy wykrywalności metody analitycznej. Biorąc pod uwagę, że normy pozostałości są tak wyśrubowane, że nawet ich wielokrotne przekroczenie nie musi oznaczać przekroczenia granicy bezpieczeństwa produktu, jest to bardzo dobry wynik, który pokazuje że żywność dostępna w UE jest bezpieczna.

Wyniki badań produktów dostępnych na polskim rynku są podobne do wyników ogólnoeuropejskich. W ramach kontroli przebadano 2 301 próbek. W 47,9% próbek nie wykryto żadnych pozostałości, a 48,6% zawierało mieszczące się w normach ilości pozostałości pestycydów.

W raporcie znajdziemy również oddzielne zestawienie wyników dla produktów ekologicznych i dla produktów dla dzieci. W 1 666 próbkach żywności przeznaczonych dla niemowląt i małych dzieci 98,1% było w normie a w 89,8% próbek nie wykryto pozostałości. Natomiast pośród 5 495 próbek żywności z upraw ekologicznych, 98,7% było w normie a w 83,1% próbek nie wykryto pozostałości.

Normy przekroczone – i co dalej?

Tak jak wspomniałam, wśród próbek żywności pobranych w 2016 roku 96,2% było w normie. A co z próbkami które nie spełniły norm? Czy te 3,8% czyli 88 próbek było trujące i niebezpieczne dla zdrowia? Niekoniecznie. Przekroczenie dopuszczalnych poziomów pozostałości sprawia że produkt staje się nielegalny, ale nie musi to oznaczać że jest dla nas niebezpieczny.

Jeżeli w danym produkcie przekroczone zostaną dopuszczalne poziomy pozostałości, w ramach Systemu Wczesnego Ostrzegania o Niebezpiecznych Produktach Żywnościowych i Środkach Żywienia Zwierząt (RASFF [26]) przeprowadzona zostaje ocena ryzyka. W ramach tej oceny porównuje się zawartość danej substancji w produkcie z ostrą dawką referencyjną (ARfD) oraz ADI. Jeśli ryzyko dla konsumentów jest za duże, produkt jest wycofywany z rynku. Takie przypadki są nieliczne. W Polsce ocena ryzyka dla potrzeb RASFF jest przeprowadzana przez ekspertów z Zakładu Toksykologii i Oceny Ryzyka Zdrowotnego Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – PZH.

Spójrzmy jak wyglądają powiadomienia na portalu RASFF zgłoszone przez Polskę w 2016 roku, czyli tym samym którego dotyczy najnowszy raport EFSA. Na portalu znajdziemy 74 powiadomienia, z których jedynie osiem dotyczy środków ochrony roślin. W sześciu przypadkach podczas kontroli na granicy w produktach została wykryta nielegalna substancja aktywna, w związku z tym większość produktów nie została wpuszczona do Polski. W pozostałych dwóch przypadkach (jeden dotyczył przekroczenia MRL, a drugi – wykrycia nielegalnej substancji) nie podjęto żadnych działań.

Jak żyć z pestycydami pod jednym dachem?

Codziennie dociera do nas mnóstwo informacji. Czasami sprzecznych. W przypadku środków ochrony roślin – specjalistycznych produktów, których powstawanie i stosowanie opiera się w równym stopniu na badanach naukowych i regulacjach prawnych – bardzo trudno znaleźć opracowania, które w prosty i rzeczowy sposób wyjaśniałoby ich charakter i zastosowanie.

Wszystkich docierających do nas informacji nie jesteśmy w stanie przeanalizować i zweryfikować. Dlatego często zdajemy się na wyczucie. Ale skoro środki ochrony roślin służą do odstraszania i eliminowania szkodliwych organizmów, i skoro rolnicy do oprysków używać muszą rękawic, kombinezonów i maseczek, to przecież nam te środki też muszą szkodzić…

Okazuje się że nie muszą. Nie można przekładać jeden do jednego sytuacji, w której rolnik stosuje stężony preparat na polu na sytuację, kiedy wróciliśmy do domu z zakupów i zabieramy się za robienie sałatki. Od czasu oprysku do pojawienia się produktu na naszym talerzu pozostałości pestycydów w żywności zmniejszają się do zera lub do poziomów dla nas bezpiecznych.

Co więcej, jeśli chodzi o bezpieczeństwo żywności nie ma znaczenia czy kupujemy żywność w wielkopowierzchniowym sklepie czy w warzywniaku za rogiem. Tak samo jak nie ma różnicy czy kupujemy produkty ekologiczne czy konwencjonalne. Wymagania co do bezpieczeństwa żywności są takie same i mocno wyśrubowane, więc nawet jeżeli normy są przekroczone to nie oznacza od razu że się zatrujemy.

O autorce: 
Joanna Gałązka – ogrodniczka i blogerka, doktor nauk rolniczych, managerka w Polskim Stowarzyszeniu Ochrony Roślin. W pracy propaguje odpowiedzialne stosowanie środków ochrony roślin i zrównoważone rolnictwo, w czasie wolnym – ogrodnictwo i kuchnię bezodpadkową. Jej ulubione rośliny to te, które da się zjeść. Na swoim blogu namawia więc do jedzenia nie tylko ciekawych warzyw i owoców, ale też kwiatów, chwastów i drzew.

Oświadczenie Damiana Parola:
Tekst nie jest efektem mojej współpracy z Polskim Stowarzyszeniu Ochrony Roślin, nie był przez PSOR zainicjowany, autoryzowany ani sponsorowany. W celu zachowania wysokiej wartości merytorycznej tekst został skonsultowany panią Bożeną Morzycką, Kierownik Pracowni Badania Pozostałości Pestycydów – Krajowego Laboratorium Referencyjnego ds. Pozostałości Pestycydów w Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Warszawie. 

Źródła

  1. Making sense of chemical stories. A guide for the lifestyle sector and anybody with questions about chemical stories. Sense About Science 2014 http://senseaboutscience.org/activities/making-sense-of-chemical-stories/
  2. Chędożyć naturalność! https://www.damianparol.com/chedozyc-naturalnosc/
  3. Pesticides http://www.efsa.europa.eu/en/topics/topic/pesticides
  4. Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1272/2008 z dnia 16 grudnia 2008 r. w sprawie klasyfikacji, oznakowania i pakowania substancji i mieszanin, zmieniające i uchylające dyrektywy 67/548/EWG i 1999/45/WE oraz zmieniające rozporządzenie (WE) nr 1907/2006 (Tekst mający znaczenie dla EOG) https://eur-lex.europa.eu/legal-content/PL/TXT/?uri=celex:32008R1272
  5. Rejestr środków ochrony roślin dopuszczonych do obrotu zezwoleniem Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi https://www.gov.pl/rolnictwo/rejestr-rodkow-ochrony-roslin
  6. Oerke, E.-C. 2006: Crop losses to pests, Journal of Agricultural Science, 144, 31–43
  7. Skutki potencjalnego wycofania wybranych substancji czynnych dla upraw polowych i sadowniczych w Polsce. Ekspertyza Kleffmann Group wykonana na zlecenie Polskiego Stowarzyszenia Ochrony Roślin, Poznań – Warszawa, 2016 http://psor.pl/produkcja-rolna-w-polsce-zagrozona-przez-decyzje-unii-europejskiej-w-sprawie-srodkow-ochrony-roslin/
  8. Kodeks Dobrej Praktyki Ochrony Roślin, Instytut Ochrony Roślin – PIB, Poznań 2017 https://www.ior.poznan.pl/plik,2361,kodeks-dobrej-praktyki-ochrony-roslin-pdf.pdf
  9. Rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi z dnia 18 kwietnia 2013 r. w sprawie wymagań integrowanej ochrony roślin: http://prawo.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WDU20130000505
  10. Zapobieganie powstawaniu mikotoksyn – rośliny rolnicze. Ekspertyza pod redakcją: Prof. dr. hab. Marka Korbasa i dr inż. Joanny Horoszkiewicz-Janka, Instytut Ochrony Roślin – PIB, Poznań 2013 https://www.gov.pl/rolnictwo/poradniki-dobra-praktyka-ochrony-roslin
  11. Wykaz środków ochrony roślin do produkcji ekologicznej https://www.ior.poznan.pl/19,wykaz-srodkow-ochrony-roslin-do-produkcji-ekologicznej.html
  12. The Cost of New Agrochemical Product Discovery, Development and Registration in 1995, 2000, 2005-8 and 2010 to 2014. R&D expenditure in 2014 and expectations for 2019. A Consultancy Study for CropLife International, CropLife America and the European Crop Protection Association. Phillips McDougall 2016 link
  13. How pesticides are regulated in the UE. EFSA and the assessment of active substances link
  14. Jak powstają środki ochrony roślin? https://www.totylkoteoria.pl/2018/08/jak-powstaja-srodki-ochrony-roslin.html
  15. EU legislation on MRLs https://ec.europa.eu/food/plant/pesticides/max_residue_levels/eu_rules_en
  16. EU – Pesticides database http://ec.europa.eu/food/plant/pesticides/eu-pesticides-database/public/?event=homepage&language=EN
  17. EU Pesticides database – Acetamiprid http://ec.europa.eu/food/plant/pesticides/eu-pesticides-database/public/?event=activesubstance.detail&language=EN&selectedID=911 
  18. Co jest nie tak z „brudną listą” warzyw i owoców? https://www.damianparol.com/brudna-lista-warzyw-owocow/
  19. Zasady bezpiecznego spożycia surowych owoców i warzyw http://edu.wsse.gorzow.pl/zielonagora/index.php?option=com_k2&view=item&task=download&id=209_6ddc8add84091d9d858970951f06c4d6
  20. Jak myć warzywa i owoce? https://video.wp.pl/i,jak-myc-warzywa-i-owoce,mid,2002549,cid,5050,klip.html?ticaid=11bbca 
  21. Oferta badań pozostałości pestycydów w żywności i wodzie http://wsse.waw.pl/laboratorium/oferta-badan/oferta-badan-pozostalosci-pestycydow-w-zywnosci-i-w-wodzie 
  22. Pestycydy – z wizytą w sanepidzie https://www.damianparol.com/pestycydy-wizyta-sanepidzie/
  23. The 2016 European Union report on pesticide residues in food. European Food Safety Authority https://www.efsa.europa.eu/en/efsajournal/pub/5348
  24. Tamże.
  25. Tamże.
  26. RASFF – Food and Feed Safety Alerts https://ec.europa.eu/food/safety/rasff_en
Wybrałem posty, które mogą Ci się spodobać

Czy Nieceliakalna Nietolerancja Glutenu istnieje?

Gorzka prawda o soleniu

Nie chcesz umrzeć na nowotwór? Przypakuj!