Chędożyć naturalność!

...
2018-05-18

Jedną z rzeczy, z którą najtrudniej dyskutować w dietetyce (ale też szeroko pojętej biomedycynie) to kwestia naturalności. Ludzie z tytułami naukowymi, na poważnych konferencjach i całkiem na serio mówią, że naturalne jest lepsze, bo jest naturalne. Robi się trochę jak z tym tanim winem, co jest dobre, bo jest dobre i tanie. Jest to paradygmat, z którym nikt nie próbuje dyskutować. Ale jest on błędny i chciałbym to wyjaśnić w tym tekście.

Błąd naturalistyczny

Odwoływanie się do naturalności to tak zwany błąd naturalistyczny, czyli błędne przekonanie, że coś naturalnego jest dobre lub lepsze niż coś, co jest sztuczne. To przekonanie jest o tyle zabawne, że żyjemy w świecie, który jest absolutnie sztuczny. I w sumie bardzo dobrze. Sztuczne przedmioty stworzono, żeby chroniły nas przed naturalnymi zagrożeniami. Mamy sztuczne ubrania, które osłaniają nas przed naturalnym chłodem. Mamy sztuczne domy, które zabezpieczają nas przed naturalnym wiatrem, deszczem i śniegiem. Mamy sztuczne samochody do jeżdżenia po sztucznych drogach, po to żeby naturalne przeszkody i odległości były mniejszym problem. I zapomniałbym – ten tekst złożony ze sztucznych znaków, czytacie na ekranie sztucznego urządzenia. Czy jest coś bardziej nienaturalnego niż komputer i smartphone?

Kapusta dzika
Dzika kapusta i wyhodowane z niej warzywa

Chociaż może to wcale nie jest nienaturalne?

Często lubię myśleć o tym w następujący sposób. Dla mrówek i termitów naturalne jest tworzenie mrowisk i kopców – prawda? Skoro dla tych prostych zwierząt naturalne jest tworzenie tak skomplikowanych struktur, to może dla gatunku Homo sapiens naturalne jest tworzenie komputerów, organizmów GMO i szczepionek oraz latanie w kosmos? Wtedy argument, że coś jest nienaturalne całkowicie traci sens, bo wszystko, co stworzył człowiek jest dla niego naturalne.

Co to znaczy naturalne?

Dlatego to czy coś jest naturalne, czy sztuczne jest wyłącznie sprawą uznaniową. Mimo, że każdy z nas przypisuje rzeczom mniej lub bardziej naturalnych charakter, to nie da się tego w żaden sposób zmierzyć lub obiektywnie ocenić. Dajmy przykład – czy brokuły są naturalne? W pierwszej chwili wydaje się, że tak. Jednak coś takiego jak brokuł nie występuje w przyrodzie i nie byłby w stanie w dzikiej przyrodzie przetrwać. Co więcej brokuł to ten sam gatunek rośliny (kapusta warzywna) jakim jest kalarepa, jarmuż i kalafior. Sztucznie wyselekcjonowano różne odmiany tej rośliny i uzyskano te wspaniałe, odżywcze warzywa. Nie chodzi tylko o tę rodzinę warzyw. Niemal wszystkie zboża, warzywa i owoce, które jemy to mutanty, które nie występują w przyrodzie. Wiele z nich uzyskano poprzez mutacje wywołane radioaktywnością lub narażając je na działanie toksycznych substancji. Czy to jest naturalne?

Podobnie jest ze zwierzętami, które nam towarzyszą i które hodujemy. Wiele obecnie hodowanych ras psów ma problem z tym, żeby się samodzielnie rozmnażać, nie mówiąc o przetrwaniu w dziczy. Kury i krowy też próżno szukać w przyrodzie, choć można znaleźć ich krewnych.

Pies na deskorolce
Dumny potomek dziki wilków podczas polowania na ciasteczka

Czy medycyna jest naturalna?

Dużo zależy od tego, jakiej definicji naturalności użyjesz. Jeśli uznasz, że nienaturalne jest sprzeciwianie się siłom przyrody, to nie ma nic bardziej nienaturalnego niż medycyna. Ponieważ medycyna zajmuje się niczym innym jak przeciwdziałaniu naturalnym procesom, takim jak starzenie i choroby. Jeśli jednak uznasz, że dla każdej żywej istotny naturalne jest to, by przetrwać i wykorzystać do tego wszystkie dostępne środki, to nie ma nic bardziej naturalnego niż medycyna. Ot paradoks pojęcia naturalność. Co więcej medycyna często wykorzystuje substancje i zjawiska występujące w przyrodzie do swoich celów. Weźmy na przykład szczepionki. Coś takiego jak szczepionka nie występuje w przyrodzie, ale szczepienia bardzo dobrze imitują naturalny kontakt z patogenem i inicjują procesy odpornościowe, które są obecne w przyrodzie od milionów lat.

Czy naturalna żywność jest lepsza?

Większość dietetyków uzna to za oczywiste. Jednak to nie jest takie proste. Jeśli uznamy, że naturalna żywność to taka, która występuje w przyrodzie, to mam złą wiadomość. Z tego, co możemy obecnie zjeść w przyrodzie występuje wyłącznie dziczyzna, dzikie grzyby, leśne owoce i niektóre orzechy. Wybór raczej skromny. Jak wspominałem wyżej, wszystkie dostępne odmiany zbóż, owoców i warzyw są organizmami niewystępującymi w naturze, a ich genom znacznie różni się od genomu ich dzikich krewniaków.

Możemy uznać, że naturalna żywność to ta składająca się z naturalnie występujących białek, tłuszczów, węglowodanów i innych organicznych substancji chemicznych oraz taka wyprodukowana z występujących w naturze składników. Tyle tylko, że w tym momencie każda żywność, od jarmużu po czekoladowy batonik przez burgera jest naturalna. A, i tak – żywność to zawsze chemia, sama chemia. Skoro jesteśmy już przy chemii. Wiele osób uważa, że żywność bez chemii to żywność ekologiczna, przy której nie stosuje się środków ochrony roślin (tzw. pestycydów). Tylko, że przy produkcji takiej żywności też stosuje się pestycydy – tyle że inne, choć nie lepsze lub bardziej ekologiczne.

Jest jeszcze trzecia definicja, chyba najbardziej popularna, z której wynika, że naturalna żywność to ta niskoprzetworzona. Tutaj jest ziarno prawdy. Proces przetwarzania często negatywnie wpływa na wartość odżywczą i zdrowotną produktów. Jednak nie jest to złota zasada. Są produkty relatywnie niskoprzetworzone (np. frytki, soki), które nie są zbyt zdrowe i takie, które mimo wysokiego przetworzenia są wartościowym produktem (np. niektóre makarony, sery czy suplementy). Dlatego uważam, że najlepiej oceniać jest żywność pod względem takich parametrów jak zawartość makroskładników, witamin, składników mineralnych czy też wpływu na sytość, a nie ich naturalności/nienaturalności.

Naturalność to pożywka dla marketingu

Mimo to od wielu lat jesteśmy programowani, że to, co naturalne jest lepsze, zdrowsze, smaczniejsze, bardziej ekologiczne i ogólnie bardziej takie jak powinno być. Dlatego tak chętnie z tego pojęcia korzysta marketing, zazwyczaj paskudnie nami manipulując. Naturalne musi być nie tylko jedzenie, ale też suplementy diety – produkty z założenia wysokoprzetworzone i nieobecne w przyrodzie. Słyszałem kiedyś reklamę, która sugerowała, że magnez będący produktem syntezy chemicznej, jest gorszy niż ten naturalny. Nadal nie rozumiem jak pierwiastek chemiczny może być zsyntetyzowany chemicznie. No i kosmetyki. Mieszanina kilkudziesięciu substancji, z których żadna nie występuje w przyrodzie, nagle staje się naturalnym kremem przeciwzmarszczkowym. Bo zmarszczki niby są naturalne, ale jednak ich nie chcemy.

Po prostu daliśmy się nabrać i bywa to szkodliwe. Przez to ludzie szukają żywności bez sztucznych konserwantów nawet jeśli dużo większym zagrożeniem są naturalne aflatoksyny produkowane przez pleśnie i normalne w przyrodzie patogeny – wirusy, bakterie i grzyby. Kilka lat temu, kilkanaście osób śmiertelnie zatruło się od ogórków. Pewnie sztucznym pestycydem? A gdzie tam, przyczyną była naturalna E. coli. Również przez to ludzie szukają żywności organicznej/ekologicznej oraz „wolnej od GMO”, mimo że nie ma dobrych powodów, by po taką sięgać. Są osoby, które kupują konkretny suplement lub wysokosłodzony batonik, tylko dlatego, że producent był na tyle bezczelny, żeby napisać, że jest on naturalny.

Dążę do tego, że pojęcie naturalności to kłamstwo. Naturalność nie ma ostrej definicji i często przybiera taką formę jaka akurat jest potrzebna. Dzięki temu to bardzo wygodne. W rozmowie ze zwolennikiem naturalności szybko okaże się, że wyższość naturalności ma szereg wyjątków. Co jednak nie wzbudza jego podejrzeń o to, że to pojęcie jest w gruncie rzeczy pozbawionym wartości pustosłowiem.

A nawet jeśli udałoby nam się znaleźć spójną, ostrą i akceptowaną przez wszystkich definicję naturalności, to i tak nie będzie oznaczać, że to, co jest naturalne jest dobre lub lepsze. Przyroda pełna jest niebezpieczeństw fizycznych, chemicznych i biologicznych. Pragniemy się przed nimi chronić. Dlatego uważam, że należy przestać używać określania naturalne w kontekście zdrowia jako zalety i porzucić romantyczne wyobrażenie dobrej matki natury. Warto wreszcie zaakceptować, że to, co występuje w przyrodzie może być dla nas dobre, ale równie dobrze może być dla nas szkodliwe.

Źródła

Wybrałem posty, które mogą Ci się spodobać

Czemu warto liczyć kalorie? – przynajmniej czasem

Czy rekiny jedzą lody? – czyli korelacja a przyczynowość

Nie daj się upolować naukowym drapieżcom