Być może spotkałeś się z przekonaniem, że robienie wagi zwiększa ryzyko nadwagi i otyłości. Najczęściej cytowanym w tym obszarze badaniem jest praca z 2006 roku na sporej grupie fińskich sportowców. Obserwowano aż 1838 mężczyzn. W grupie tej byli sportowcy reprezentujący Finlandię w latach 1920 – 1965 oraz grupa kontrolna złożona z mężczyzn, którzy nie byli zawodowymi sportowcami. Z tej publikacji często wyciąga się błędne wnioski – przynajmniej w mojej opinii.

Grupę sportowców podzielono na tych, którzy uprawiali sport bez kategorii wagowych oraz tych, którzy uczestniczyli w dyscyplinach z kategoriami (boks, podnoszenie ciężarów i zapasy). Uczestników obserwowano do 2001 roku i analizowano ich masę ciała. Okazało się, że uczestnicy trenujący sport z kategoriami wagowymi znacznie częściej rozwijali nadwagę i otyłość, a ich średnie BMI było znacznie wyższe niż innych sportowców oraz grupy kontrolnej – spójrz na wykres.

Wiele osób interpretuje to tak, że robienie wagi sprzyja nadwadze, jednak moim zdaniem nie można wyciągnąć takiego wniosku. W pracy tej nie analizowano, kto robił wagę, ale kto uczestniczył w sporcie z kategoriami wagowymi. Czyli już samo trenowanie takiego sportu, niezależnie, czy robimy wagę czy nie, może ryzyko nadwagi zwiększać. Oczywiście może być tak, że proces robienia wagi temu sprzyja, ale dostępne dane za tym nie świadczą.

Co jest przyczyną?

Może być tak, że kategorie wagowe wymuszają na zawodniku trzymanie restrykcyjnej diety, co później na zasadzie odbicia powoduje przejadanie się zawodników po skończeniu kariery. Możliwe też, że częściowo za większy odsetek nadwagi odpowiadają zawodnicy z tzw. plusa, czyli najwyższych kategorii wagowych. W takich kategoriach, co do zasady, opłaca się być możliwe dużym, nawet kosztem otyłości. Dzięki temu mierzymy się z drobniejszymi przeciwnikami. W kategorii 120+ może być zawodnik ważący 125 kg i zawodnik o masie 145 kg, który np. w zapasach może mieć przewagę tylko ze względu na swoją masę.

Należy też pamiętać, że badanie to analizuje zawodników startujących nawet 100 lat temu (sic!). W tamtych czasach świadomość metod robienia wagi i roli żywienia w sporcie była bardzo mała. Jedocześnie sama praca jest bardzo lakoniczna i mieści się dosłanie na jednaj stronie A4. Brakuje nam wiele istotnych szczegółów nt. metodologii zbierania danych i samych uczestników. Dlatego osobiście nie wyciągałbym jakichś bardzo alarmujących wniosków z tej pracy. Częste wahania masy ciała (w znaczeniu utrata tłuszczu, nabieranie tłuszczu, utrata itd.) rzeczywiście mogą być niekorzystne z punktu widzenia ryzyka nadwagi. Jednak nowoczesne metody robienia wagi pod zawody opierają się na manipulowaniu wodą, glikogenem i treścią pokarmową a nie ilością tkanki tłuszczowej.

Jeśli interesuję Cię temat robienia wagi, to serdecznie zapraszam do zapoznania się z najnowszym szkoleniem Robienie wagi i rekuperacja, które pojawiło się na Warsztacie Nauki.

Źródła

Saarni SE et al. Weight cycling of athletes and subsequent weight gain in middleage. Int J Obes (Lond). 2006;30(11):1639-1644.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Wybrałem posty, które mogą Ci się spodobać

Dietoterapia autyzmu – przegląd dowodów

Wegetarianizm powoduje niedorozwój mózgu? – polemika z artykułem w Rzeczpospolitej

Czy soki są zdrowe? [wideo]