Szczepienia – fakty i mity

...
2018-07-30

Autorką tego tekstu jest lekarka Anna Rahnama

Ruch antyszczepionkowy ma historię tak starą, jak same szczepienia. Od początku powszechnej i obowiązkowej immunizacji w społeczeństwie zdarzali się przeciwnicy szczepień, wywoływały one bowiem lęk i strach przed powikłaniami. Brak podstawowej wiedzy mikrobiologicznej w społeczeństwie powodował całkowite niezrozumienie sensu takich działań medycznych, mało kto też w ogóle wierzył w profilaktykę. Choroby i ich konsekwencje były tak silnie wpisane w codzienne życie ludzi, że zupełnie nie dopuszczano do siebie myśli, że można je nie tylko lepiej leczyć, ale także im zapobiegać. 

Choć w tamtych czasach argumenty przeciw szczepieniom były zupełnie inne („szczepienia zmieniają w bestie”; „szczepienia zmieniają człowieka w zwierzęta”) do dziś pozostała taka sama nieufność i strach, podsycane przez ruchy antyszczepionkowe, które usilnie próbują się nazywać ruchami „za wyborem”. 

W tym artykule obalę najczęstsze mity, które powtarzają ruchy antyszczepionkowe. Te, z którymi najczęściej spotka się przerażony rodzic na forach społecznościowych.

1. Szczepienia powodują autyzm

To prawdopodobnie najczęściej powtarzany mit. A wszystko zaczęło się… od kłamstwa. Andrew Wakefield w 1998 roku opublikował w periodyku „The Lancet” artykuł, w którym dowodził, jakoby autyzm był chorobą poszczepienną wynikającą z zapalenia jelit. Badanie było prowadzone na próbie zaledwie 12 dzieci, a śledztwo udowodniło fałszowanie wyników. Praca została wycofana, a sam Wakefield dostał pozbawiony prawa wykonywania zawodu lekarza.

Zaburzenia ze spektrum autyzmu to nie choroba, a zaburzenie rozwojowe. Nie istnieje taka jednostka chorobowa jak autyzm poszczepienny. Autyzmu nie da się go nabyć, wszczepić ani wyleczyć. Dzieci ze spektrum dzięki pomocy zespołu specjalistów i terapii dostosowanych do potrzeb niekiedy mogą normalnie żyć, pracować, zakładać rodziny. Badania na wielomilionowych próbach bez cienia wątpliwości potwierdziły, że nie ma związku szczepionki MMR ani innych z występowaniem zaburzeń rozwojowych. I co ważne, autyzm to nie jest przeciwskazanie do dalszych szczepień – dzieci te są tak samo jak każde inne są narażone na powikłania i muszą być chronione.

Źródła: 1, 2, 3

2. Szczepienia zawierają neurotoksyczną rtęć

Żadna szczepionka nie zawiera rtęci. Szczepionka DTP zawiera tiomersal czyli jej związek, który jest dodawany ze względu na właściwości przeciwbakteryjne i przeciwgrzybicze. Pełni on rolę konserwantu. Czy związek ma takie same właściwości jak jego składniki? Nie. Silnie toksyczny chlor w związku z sodem tworzy chlorek sodu – nieszkodliwą w rozsądnych ilościach przyprawę używaną na codzień (sól kuchenną). Tutaj jest podobnie. Tiomersal mimo złej sławy nie jest odpowiedzialny za żadne ciężkie powikłania szczepień. Nie wykazano jego związku z żadnymi chorobami przewlekłymi. Jest on bardzo szybko wydalany z organizmu, nie ulega kumulacji.

3. Szczepienia są odpowiedzialne za alergie, ciężko znaleźć dzisiaj osobę, która nie jest alergikiem

Problem nadwrażliwości to problem XXI wieku. Ale przyczyną zdecydowanie nie są szczepienia. Wielkie badania, metaanalizy wykluczyły związek szczepień z występowaniem alergii, AZS czy astmy. Mało tego. Alergicy w sposób szczególny są narażeni na powikłania chorób zakaźnych. Infekcyjne choroby mogą zaostrzać przebieg astmy i pogarszać wydolność oddechową, prowadzić do bardzo ciężkiego przebiegu choroby. Pneumokoki, grypa, krztusiec mogą być śmiertelnym zagrożeniem dla tych dzieci i błędem jest odraczanie szczepień bez wyraźnych wskazań. Co ciekawe metaanaliza 23 badań (ok. 76 000 dzieci) wykazała, że ryzyko zachorowania na astmę oskrzelową jest znamiennie mniejsze u dzieci, które we wczesnym dzieciństwie zaszczepiono przeciwko gruźlicy szczepionką BCG.

U chorujących na atopowe zapalenie skóry szczególnie ważne jest szczepienie przeciwko ospie wietrznej. Jest to szczególna grupa ryzyka nadkażeń bakteryjnych i wykwitów w przebiegu choroby.   Dzieci z alergiami muszą być szczepione! Unikamy szczepień tylko w okresie zaostrzeń.

Źródła: 1, 2, 3

4. Szczepienia zawierają fragmenty abortowanych płodów

To jedna z najnowszych rewelacji STOP NOP forsowana głównie wśród środowisk kościelnych. Linia komórkowa to hodowana w laboratorium kultura namnażających się komórek, pochodzących z innego organizmu. W produkcji szczepionek wykorzystuje się dwie takie linie (WI-38, MRC-5) które faktycznie pochodzą z aborcji. Nie oznacza to jednak, że w szczepionce znajdują się jakiekolwiek „fragmenty płodów” (sic!).

Warto wspomnieć o tym, że pomimo tego faktu, szczepienia są zgodne z Katolicką Nauką Społeczną, co podkreślał papież Franciszek, angażując się w szczepienia dzieci przeciwko Polio w Meksyku. Argument religijny nie powinien być więc podnoszony przez przeciwników szczepień.

Źródła: 1, 2, 3, 4

5. Szczepiąc podaje się duże ilości szkodliwego aluminium

Szczepionki zawierają aluminium w formie soli glinu, który podobnie jak tiomersal, nie jest szkodliwy w dawce zawartej w szczepionce.  Jak zawsze to dawka czyni truciznę. Sole glinu znajdują się wszędzie, w jedzeniu, także w mleku matki, mleku modyfikowanym dla niemowląt, herbacie, wodzie, glebie, powietrzu, niektórych lekach.

Aluminium łączy się z białkiem – transferyną i jest usuwane z organizmu przez nerki. Dystrybucja do tkanek jest absolutnie marginalna i nie ma wpływu na rozwój rozmaitych chorób, które to według antyszczepionkowców są NOPami. Związki glinu mogą natomiast powodować u niektórych osób NOPy o charakterze miejscowym i krótkotrwałym, takie jak zaczerwienienie, ból, obrzęk. Wszystkie, absolutnie wszystkie substancje dodatkowe znajdują się w szczepionkach w dopuszczalnej dawce, bezpiecznej dla zdrowia dzieci i dorosłych.

Źródła: 1, 2

6. Baza VAERS mówi, że powikłaniem szczepienia może być autyzm i rak

Baza ta mówi także, że po szczepieniu nastąpiła przemiana w wielkiego zielonego stwora Hulka. No naprawdę! Do bazy VAERS jako NOP można wpisać wszystko według własnego uznania. Jeden z lekarzy udowodnił to wpisując jako powikłanie poszczepienne przemianę człowieka na postać z kreskówki po szczepieniu na grypę. Zaakceptowano to.

Źródła: 1

7. Ciężkie NOPy są nierejestrowane stąd zaniżona statystyka występowania

Czym jest ciężki NOP? „Jest to odczyn zagrażający życiu i wymagający hospitalizacji w celu ratowania życia, może prowadzić do trwałego uszczerbku zdrowia lub taki, którego wynikiem jest zgon”. Zgłaszanie NOPów jest obowiązkiem lekarza wynikającym z rozporządzenia. W związku z koniecznością długotrwałego leczenia, nie ma możliwości, aby były one przeoczone dla „systemu”.

Nie da się nie zgłosić ciężkiego NOPu, statystyka występowania ich nie może być więc zaniżona w rejestrze. Trzeba stanowczo podkreślić, że takie powikłania są na szczęście ultrarzadkie, a inne nie pozostawiają trwałych powikłań. To zaledwie kilka przypadków rocznie na wiele milionów podanych dawek szczepień. Oczywiście trzeba robić wszystko, aby zapobiegać także tym pojedynczym.
Ryzyko nieszczepienia jest jednak o wiele rzędów wielkości większe niż ryzyko związane z immunizacją (szczepieniem). 

8. To rodzic powinien decydować czy zaszczepić swoje dziecko czy nie

No tyle że nie, a sam argument jest nadzwyczaj bulwersujący, bo wskazuje na maksymalnie przedmiotowe traktowanie małego człowieka. Wszystkie międzynarodowe instytucje jednoznacznie podkreślają, że dziecko nie jest własnością rodzica. Rodzic ma ustawowy obowiązek sprawować nad małoletnim opiekę, także zdrowotną, a dziecko nie może być ofiarą „walki z przymusem” jaką prowadzą niektóre polskie stowarzyszenia. Dziecko ma ustawowe prawo do zapewnienia mu bezpieczeństwa zdrowotnego.

I choć Konstytucja RP mówi: ”Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami” nie oznacza to ich prawa do narażania jego zdrowia i życia poprzez zaniechanie metod profilaktyki. Nie można nazywać „walką o wolność” odbierania dziecku szansy na zdrowe życie.

Podsumowanie

Szczepienia są ofiarą własnego sukcesu. Dzięki nim nie widzimy na co dzień ludzi okaleczonych przez porażenną postać polio, nikt dzisiaj w Polsce nie umiera już na błonicę, rzadkością jest dziecko zanoszące się od kaszlu przy krztuścu. Rodzice często zupełnie nie znają też ciężkich powikłań chorób, które kiedyś traktowało się jako „niewinne choroby wieku dziecięcego”. Warto podkreślić, że umieralność na przykład na odrę w przeszłości wbrew społecznemu rozeznaniu była wcale niemała, a choroby „dziecięce” takie jak świnka czy różyczka nierzadko pozostawiały trwałe powikłania. Nie jest to jednak wiedza, jaką przekazuje się w szkole, na lekcjach biologii czy przyrody.

Te „niewinne choroby wieku dziecięcego” w społeczeństwie zupełnie nie kojarzą się z zapaleniem mózgu, utratą wzroku czy słuchu, uszkodzeniem serca, zapaleniem trzustki, niepłodnością, uszkodzeniem nerek wymagającym dializy, niewydolnością krążeniowo-oddechową, czy w końcu ze śmiercią.

Choć szczepienia niewątpliwie nie są pozbawione efektów ubocznych, w praktyce te ostatnie są przejściowe i małoinwazyjne – w przeciwieństwie do chorób, przed którymi chronią.


Nie ma sensu wzbraniać się przed szczepieniami, które ratują życie.  Naprawdę nie warto grać w rosyjską ruletkę zdrowiem swoich dzieci i swoim.

Anna Rahnama, lekarka

Źródła

Wybrałem posty, które mogą Ci się spodobać

Gorzka prawda o soleniu

Pestycydy w żywności – czy jest się czego bać?

Nie chcesz umrzeć na nowotwór? Przypakuj!