Stanowisko COMS i KMPKOl nt suplementów diety

...
2015-02-17

Pod koniec 2012 roku ukazał się dokument o długiej i czerstwej nazwie „Wspólne Stanowisko Centralnego Ośrodka Medycyny Sportowej i Komisji Medycznej Polskiego Komitetu Olimpijskiego: Stosowanie suplementów diety i żywności funkcjonalnej w sporcie. Rekomendacje dla polskich związków sportowych”. Miałem przyjemność współtworzyć ten dokument. Był on cytowany kilkukrotnie między innymi w Food Forum i polskiej edycji Men’s Health.

Oryginał można pobrać w tym miejscu [KLIK].

Długo zbierałem się do napisania tego tekstu, jednak ostateczną motywację znalazłem kiedy zauważyłem, że dokument budzi spor kontrowersje wynikające z braku zrozumienia jego struktury oraz celów dla których powstał. Zacznijmy od wyjaśnienia budowy tego przeglądu.

Dokument dzieli suplementy na 3 kategorie:

A – Definiowana jako: „Rzetelne badania naukowe, opublikowane w recenzowanych czasopismach potwierdzają korzystny wpływ na zdolność 

do wysiłku fizycznego”.

W grupie A znajdujemy: kofeinę, kreatynę, napoje izotoniczne, białko oraz węglowodany. Ta część publikacji nie budzi żadnych kontrowersji.

B – Definiowana jako: „Wyniki rzetelnych badań naukowych, opublikowanych w recenzowanych czasopismach są niejednoznaczne, jednak istnieją wartościowe prace sugerujące korzystny wpływ na zdolność do wysiłku fizycznego”.

W grupie B znajdziemy: dwuwęglan sodu (obecna prawidłowa nazwa chemiczna to wodorowęglan sodu), cytrynian sodu, HMB, BCAA, beta alaninę, preparaty multiwitaminowe, omega 3, probiotyki czy colostrum. Tutaj kontrowersji jest najwięcej.

C – Definiowana jako: „Brak rzetelnych badań naukowych, potwierdzających korzystny wpływ na zdolność do wysiłku fizycznego. Dla niektórych substancji wykazano działania uboczne lub toksyczne”.

W grupie C jest w sumie opisanych 33 substancji. Nie będę ich wymieniał, ale zachęcam pobrać dokument i zapoznać się z nim [KLIK]. Ta grupa też jest bardzo kontrowersyjna.

Przede wszystkim żeby zrozumieć ten dokument trzeba wiedzieć po co on powstał. Ideą nie była pomoc sportowcom amatorom w doborze spalaczy tłuszczu czy wysokokwalifikowanym wyczynowcom szukającym każdej możliwości poprawy wyników.  Powstał on na potrzeby związków sportowych, które trwoniły ogromne pieniądze podatników (czytaj: moje i Twoje) na suplementy kompletnie nieskuteczne – bylibyście zdziwieni jak bardzo popularnym suplementem w śród „kadrowiczów” jest glutamina. Oczywiście, każdy może polecać na podstawie swoich doświadczeń dowolny suplement, ale jednocześnie nie chcemy, że nasze podatki szły na kosztowne placebo. Z drugiej strony nie można było włączać do grupy A lub B suplementów skutecznych, ale obciążonych skutkami ubocznymi lub tych których jedynym widocznym efektem był wpływ na skład ciała (np. redukcję tkanki tłuszczowej).

Kolejnym elementem jest kwestia zaufania jakimi są darzone Centralnym Ośrodku Medycyny Sportowej oraz Komisji Medycznej Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Te organizacje nie mogą sobie pozwolić na błąd w postaci zakwalifikowania suplementu do grupy A i żeby za kilka lat okazało się, że jego skuteczność budzi wątpliwości lub posiada skutki uboczne. Natomiast w drugą stronę, nie jest to problem. Jeśli na przykład potwierdzą się wyniki świeżych publikacji dotyczących l-karnityny [piszę o tym TUTAJ] to w świetle nowych dowodów zostanie ona zakwalifikowana wyżej.  Gdybym sam klasyfikował ten suplementy i podpisywałem jedynie swoim nazwiskiem – zrobiłbym to pewnie „odważniej”. Na mnie nie ciąży odpowiedzialność taka jak na COMSie i MKPKOlu.

Ostatnią kwestią jest jakość badań. Publikacje bywają różnej jakości i niektóre z nich musieliśmy traktować ostrożniej niż inne. Zaważyć mogły takie czynniki jak mała wielkość próby badanej, błędy w metodologii, rodzaj finansowania badania czy konflikt interesów autorów. Istotne jest to, że nie braliśmy pod uwagę doświadczeń na zwierzętach oraz badań in vitro.

Zaletą naszego stanowiska jest to, że przejrzyście prezentuje jakie badania zostały przeprowadzone nad daną substancją oraz jakie wyniki uzyskano. Na tej podstawie można samemu podjąć decyzję o użyciu konkretnego środka. Nie zależnie od tego jaki był nasz wniosek – no chyba, że chciałbyś wydać na to pieniądze podatników J.

Zdaje sobie sprawę, że wiele osób używa i chwali sobie substancje z grupy B i C – sam tak robię. Dobrze wiem, że osobiste odczucia wielu osób mogą być odmienne niż opinie zawarte w tym Stanowisku. Jednak przestrzegając założonych wytycznych (100% pewność pozytywnego wpływu na wydolność oraz niskie ryzyko skutków ubocznych poparte publikacjami w recenzowanych czasopismach do grudnia 2012 roku) w dokumencie tej rangi, nie można było zakwalifikować ich inaczej.

Źródła

Wybrałem posty, które mogą Ci się spodobać

Multiwitamina – prawdopodobnie najbardziej przeceniany suplement

Przegląd skuteczności i zastosowania suplementów w sportach siłowych

Infekcje – które probiotyki mogą pomóc?