Blog

Mleko nie jest ani białe, ani czarne
Felieton, Odżywianie  

Z wiekiem spada aktywność enzymów trawiących składniki mleka, jednak nie u wszystkich rozwinie się z tego powodu nietolerancja nabiału. Również nie u wszystkich rozwinie się zdolność do postrzegania świata w szerszym spektrum barw niż czarna i biała.

Kwestia mleka to sprawa ideologiczna i żywieniowa. Ludzie związani z ruchami wegańskimi i dietą paleolityczną wykluczają je z powodów światopoglądowych (a nie dietetycznie racjonalnych pobudek). Oba ruchy są silne i zdobywają popularność, więc i mają duży potencjał do generowania wielu treści na temat mleka. Zwykle szkodliwych i niemądrych. Oddzielenie warstwy naukowo-żywieniowej od wartości etyczno-ideologicznych jest ważne, jeśli chcemy poznać znaczenie mleka w diecie.

Rozumiem, czemu mleko jest problematyczne dla etycznych wegan. Krowy są traktowane podczas produkcji mleka jak trybik w wielkiej maszynie, a nie jak żywe, cierpiące zwierzęta. Nie dziwi mnie, czemu ludzie chcą z tych powodów porzucić mleko i jako dietetyk często pomagam im we wprowadzeniu tej decyzji w życie.

Od strony naukowej moje poglądy na temat mleka przedstawiam we wpisie Półprawdy na temat mleka, tam też szukajcie odnośników literaturowych. Ten wpis ma mieć bardziej dygresyjny niż naukowy charakter.

Niektórzy komentując krótką notatkę na temat mleka, którą wrzuciłem wczoraj, popadali w skrajności, silnie polaryzowali działanie mleka lub nie rozumieli kontekstu. Padały nawet komentarze, że mleko jest trucizną. Wybaczcie, ale jeśli ktoś a priori uznaje mleko za toksynę, to ja nie mam więcej argumentów. Inni podnosili głos, że mleko jest niekorzystne w chorobach autoimmunologicznych. Dowody za tym nie są bardzo silne, ale rzeczywiście tak może być i osobiście nie polecałbym mleka osobie, która choruje na którąś z tych chorób. Na szczęście grono osób dotkniętych chorobami z autoagresji jest niewielkie w społeczeństwie – kilkadziesiąt razy mniejsze niż osób dotkniętych zespołem metabolicznym, który był tematem wpisu. Dalej ktoś stwierdził, że dieta wegańska lepiej chroni przed ZM niż ta zawierająca mleko. Prawdopodobnie tak. Jednak ilość osób gotowych ograniczyć produkty odzwierzęce jest bardzo nieduża.

Ważna jest też znajomość kontekstu. Nie widzę żadnego sensownego powodu, żeby namawiać wegan do picia mleka. Zaleciłbym też jego ograniczenie osobie z nowotworem prostaty oraz w chorobach autoimmunologicznych. Natomiast u osoby z nadwagą, u której kanapki z wędliną zastąpimy kanapkami z twarogiem, dokonujemy ważnej prozdrowotnej zmiany, która może pomóc zrzucić jej nadwagę, zmniejszyć ryzyko nowotworu jelita grubego i poprawić jakość życia. Nigdy nie jest tak, że jedno rozwiązanie pasuje wszystkim.

„Ale przecież może ta osoba mogłaby jeść chleb z pastą z fasoli– powiedzą etyczni weganie. Pewnie, że by mogła! Trzeba ją tylko do tego namówić. Doświadczenie zdobyte podczas setek konsultacji nauczyło mnie, że wprowadzenie takiej zmiany na trwałe udaje się niezwykle rzadko. Owszem udaje się włączyć strączki w miejsce mięsa i nabiału, ale nie w każdym posiłku.

Ostatnim problemem jest to, że nabiał może być korzystny w jednych aspektach zdrowia, a niekorzystny w innych. Należy uznać, że produkty mleczne są dobre dla zdrowia kości, pomocne podczas redukcji masy ciała, sprzyjają budowaniu masy mięśniowej i chronią przed nowotworem jelita grubego. Ale… niemal na pewno zwiększają ryzyko nowotworów prostaty (i być może innych, choć dowody są tu słabe), szkodzą osobom z chorobami autoimmunologicznymi i nietolerancją laktozy, pogłębiają kłopot z trądzikiem oraz mogą działać śluzotwórczo (na ostatnie brak jednoznacznych dowodów).

Formułując zalecenia, należy wziąć pod uwagę bilans słabych i mocnych stron mleka, kontekst oraz prawdopodobieństwo, że zalecenie zostanie wprowadzone w życie. Zbierając to wszystko razem, w mojej ocenie, rekomendowanie wszystkim ludziom, żeby wykluczyli nabiał przyniesie więcej szkody niż pożytku. Stanie się tak, ponieważ w miejsce wyeliminowanego mleka wskoczą produkty dużo gorsze np. przetworzone mięso lub produkty bogate w tłuszcz i cukier.

Dietetyka nie jest czarno-biała, a nazywanie mleka toksyną świadczy o niezrozumieniu podstaw dietetyki, jego skomplikowanego wpływu na organizm oraz interakcji z innymi produktami w diecie. Niektórzy chcieliby posegregować wszystkie produkty na bardzo złe i bardzo zdrowe. I najlepiej, żeby linia granicząca szła dokładnie po podziale na „wegańskie” i „nie-wegańskie” lub Paleo i nie – w zależności od preferowanej ideologii.
Dorośnijcie Kochani! Świat nigdy nie działał w ten sposób! Zarówno w grupie produktów wegańskich jak i Paleo są produkty bardzo korzystne, te które należy ograniczać oraz takie, które są względnie neutralne.

Absolutnie zgadzam się ze stwierdzeniem, że mleko nie jest niezbędne w diecie. Mogę nawet zgodzić się z myślą, że najzdrowiej jest je wykluczyć, jednak w pierwszej kolejności mamy do rozwiązania szereg innych błędów od nadmiaru cukru, mięsa i olejów po zbyt mało warzyw, owoców i strączków w diecie przeciętnego Polaka. Jak sobie z tym wszystkim poradzimy, to być może mleko stanie się palącym problemem żywieniowym.

blog comments powered by Disqus