Blog

Test soku buraczanego
Zdrowie  

Sok z buraków robi teraz zasłużoną karierę jako środek ergogeniczny dla sportowców. Jednak jest on znany znacznie dłużej w tzw. kręgach medycyny alternatywnej. Ma służyć jako element testu diagnostycznego, w celu określenia/potwierdzenia rozmaitych chorób. Jest to zazwyczaj niedobór żelaza i bardzo „popularne” dzisiaj niewłaściwie zakwaszenie żołądka oraz przeciekające jelito. Niezależnie od tego, czy te dwa ostanie schorzenia rzeczywiście istnieją – zastanówmy się:

Czy taki test buraka może cokolwiek wykazać?

Zanim przejdziemy do sedna – omówmy, jak przeprowadza się taki test. Jak to w medycynie alternatywnej bywa, metodologia nie jest przesadnie uporządkowana i często sprzeczna, w zależności od źródła. Test zazwyczaj wygląda tak, że wypija się określoną ilość soku z buraków i obserwuje swój mocz. Bywa, że trzeba go wypić o określonej porze dnia np. wieczorem lub rankiem na czczo – to duża różnica, bo wynik testu może zmieniać się pod wpływem stanu nawodnienia oraz zawartości żołądka.

Czas na diagnozę: czerwony mocz oznacza jakąś chorobę. W literaturze anglojęzycznej określa się go jako beeturia, co pozwolę sobie przetłumaczyć jako burakomocz. Czerwony kolor jest sprawką naturalnego barwnika – betaniny, określanej też jako czerwień buraczana.

Czy burakomocz może oznaczać niedobór żelaza? Okazuje się, że tak. Czerwony mocz po spożyciu soku z buraka może być oznaką niedoboru tego pierwiastka. Od 66 do 80% osób z anemią z niedoboru żelaza doświadcza burakomoczu, co jest wartością kilkukrotnie wyższą niż w zdrowiej populacji1. Aczkolwiek ten test jest na tyle nieczuły i niespecyficzny, że trudno po nim postawić diagnozę. Tym bardziej, że w każdej przychodni za kilka złotych zrobimy morfologię, która da nam dużo więcej informacji o stanie gospodarki żelazem, nie wspominając nawet o dużo lepszych testach.

Czy burakomocz może oznaczać zbyt wysokie pH („niedokwaszenie”) w żołądku?
Jest w tym ziarno prawdy. W ludzkim żołądku pH na czczo wynosi około 2 i w takich warunkach betanina jest niszczona i traci swój czerwony kolor. Jednak jak wykazano, pojawienie się burakomoczu zależy też od tempa opróżniania żołądka2, które jest zmienne osobniczo i zależy od składu posiłku. Natomiast samo zakwaszenie żołądka również zmniejsza się pod wpływem posiłków i jest to zupełnie normalne. Wiec znowu, taki test niewiele nam powie.

Czy burakomocz wskazuje na „przeciekające jelito”? To chyba najpopularniejsze twierdzenie, które pojawia się na wielu polskich stronach i blogach, które romansują z alt-medem. Sama kwestia zespołu przeciekającego jelita (ZPJ), a dokładniej jego istnienia, mechanizmów i wpływu na organizm jest szalenie kontrowersyjna. Ten temat chciałbym kiedyś omówić, a na potrzeby tej notki przyjmijmy, że ZPJ istnieje. Hipotezy, że burakomocz jest markerem przeciekającego jelita, nikt nigdy nie sprawdził, mimo że można byłoby to zrobić, konfrontując obserwacje np. z testem laktuloza-mannitol lub ilością toksyn bakteryjnych w krwioobiegu. Jednakże jest w zasadzie niemożliwe, żeby mała i rozpuszczalna w wodzie cząstka – betanina, miała problem z przedostaniem się do krwi przy zdrowych jelitach, a swobodnie przedostawała się jedynie w ZJP. Zwłaszcza, że o wielu podobnych barwnikach wiemy, że bez problemów wnikają do krwi – co na marginesie, jest korzystne, bo często są one antyoksydantami.

Więc od czego zależy, czy ktoś ma burakomocz czy nie? Kiedyś podejrzewano czynnik genetyczny, jednak dzisiaj wiadomo, że to nie prawda3. Nawet bliźniaki jednojajowe potrafią mieć różnie wyniki testu buraka. Bardzo dobrze jest to wyjaśnione na tej stronie. Nie jest też prawdą, że cześć osób po prostu sika na czerwono, a część nie. W rzeczywistości każdy sika na czerwono, ale u niektórych kolor czerwony jest zbyt mało widoczny, żeby zobaczyć go gołym okiem. Przy pomocy metody HPLC daje się wykryć cząsteczki barwnika u każdego2,3 – w bardzo zmiennych ilościach. Jednocześnie może istnieć zmienność wewnątrzosobnicza, wynikająca np. ze stopnia nawodnienia, czy diety danego dnia. Jest oczywiste, że w sytuacji lekkiego odwodnienia, barwnik w moczu będzie bardziej skoncentrowany, wiec i kolor będzie intensywniejszy. Odwrotnie będzie u osoby, która pije bardzo dużo wody. U kogoś takiego widoczny burakomocz może się nie pojawić, mimo że wydala on sporo barwnika, ponieważ jest on bardzo rozcieńczony w moczu. Wpływ będą miały też posiłki (lub ich brak) bo zmieniają one kwasowość żołądka. Natomiast skład posiłków zmienia na tempo opróżniania żołądka. Kolejnym czynnikiem mogą być same buraki. Jedne mają mniej, inne więcej samej betaniny, ale też kwasu szczawiowego i witaminy C, które prawdopodobnie „chronią” barwnik przed niskim pH w drodze przez żołądek.

Trzeba podsumować to w ten sposób: test z buraka ma dużo niewiadomych i dużo jest zmiennych wpływających na rezultat. Który ostatecznie też jest bardzo subiektywny, bo oceniony na oko. W diagnostyce potrzebujemy pewnych narzędzi, a nie domniemanych. Dlatego test buraczany jest bezwartościowy. No może jest to jedynie jakieś wskazanie, żeby zrobić morfologię w celu wykluczenia niedoboru żelaza, ale jak ktoś dawno nie robił tego badania, to powinien je zrobić niezależnie od tego, w jakim kolorze sika.

Źródła:

  1. Sotos JG. Beeturia and iron absorption. Lancet. 1999;354(9183):1032.
  2. Watts AR, Lennard MS, Mason SL, Tucker GT, Woods HF. Beeturia and the biological fate of beetroot pigments. Pharmacogenetics. 1993;3(6):302–11.
  3. Mitchell SC. Food idiosyncrasies: Beetroot and asparagus. In: Drug Metabolism and Disposition.Vol 29. American Society for Pharmacology and Experimental Therapeutics; 2001:539–543.
blog comments powered by Disqus